Oto jest Kubuś
Najpierw przepraszam wszystkich za brak życzeń świątecznych. Mam nadzieję, że i tak wiecie, że życzę Wam wszystkiego naj, z każdej okazji, tylko tym razem jakoś nie byłam w stanie się ogarnąć, żeby to wyrazić słownie. Jakoś tak to życie ostatnio mi płynie poza światem. Najpierw szpital - totalne odcięcie od rzeczywistości. Potem powrót do domu, ale już tak naprawdę do zupełnie innego świata. Pierwszego dnia mój skarb spał jak suseł. Nie mogłam uwierzyć, że w końcu mam czas dla siebie i zamiast samej się położyć, żeby odespać szpitalne nocki, kiedy to budziłam się co troszkę i sprawdzałam, czy mały śpi itd, zabrałam się za rozpakowywanie torby, odkurzenie kompa, przytulanie do męża i inne rzeczy. W szpitalu bowiem, kiedy tylko stanęłam na nogi, Dzidek cały czas był ze mną i oprócz kąpieli w miarę możliwości zajmowałam się nim sama. Oczywiście zemściło się to na mnie, bo Kubuś najpierw się wyspał, a potem dawał czadu do 1 w nocy. Moje wiecznie głodne dziecko wisiało na cycku i tylko przekładałam go z piersi do piersi. Nie myślcie, że mam ich aż tyle :P do wyboru jest niestety tylko Cycek albo Spółka. (Coś jak Twix Lewy i Twix Prawy - niby to samo ale nie do końca.) A bo nie wiem, czy Wam mówiłam, ale chyba założę spółdzielnię mleczarską Cycek i Spółka. Po prostu moje chłopię domagało się wciąż i wciąż i tak się karmiliśmy, aż w końcu zasnął. Ogólnie w nocy budził się średnio co półtorej godziny, stąd zmęczenie spore, ale jak to się mówi, najważniejsze żeby dziecko było zdrowe...
Święta zaś upłynęły nam pod hasłem bólu brzuszka niestety. Na dietę bardzo uważam, winowajcą są więc prawdopodobnie witaminki, które Kubuś dostaje od 8 dnia. Najpierw było popłakiwanie na noc, a w dzień marudzenie, potem zaś problemy ze zrobieniem kupki. Wczoraj już nie dostał witamin, na brzuszek robiliśmy ciepłe okłady i masowaliśmy i kupki zaczęły iść w końcu same, ale są zielone i wyglądają średnio atrakcyjnie. Dzisiejsza noc była już lepsza, ale wciąż jeszcze obserwuję te jego kupinki. Strasznie było mi go szkoda, jak się tak męczył, tym bardziej, że tak do końca nie było wiadomo co robić, jak pomóc takiemu maluszkowi. Dziś jest już niby lepiej, ale wciąż bacznie mu się przyglądam. No i muszę zdecydować, co zrobić z tymi witaminami... Marek pomaga mi bardzo, tak samo teściowa. Z takim breloczkiem u cycka nie jestem w stanie ogarnąć domu, więc taka pomoc jest bardzo ważna i cenna. To by było na tyle z frontu cyckowo - pieluchowego. Trzymajcie się dziewczynki i trzymajcie za mnie kciuki, żebym jakoś dała radę...
Święta zaś upłynęły nam pod hasłem bólu brzuszka niestety. Na dietę bardzo uważam, winowajcą są więc prawdopodobnie witaminki, które Kubuś dostaje od 8 dnia. Najpierw było popłakiwanie na noc, a w dzień marudzenie, potem zaś problemy ze zrobieniem kupki. Wczoraj już nie dostał witamin, na brzuszek robiliśmy ciepłe okłady i masowaliśmy i kupki zaczęły iść w końcu same, ale są zielone i wyglądają średnio atrakcyjnie. Dzisiejsza noc była już lepsza, ale wciąż jeszcze obserwuję te jego kupinki. Strasznie było mi go szkoda, jak się tak męczył, tym bardziej, że tak do końca nie było wiadomo co robić, jak pomóc takiemu maluszkowi. Dziś jest już niby lepiej, ale wciąż bacznie mu się przyglądam. No i muszę zdecydować, co zrobić z tymi witaminami... Marek pomaga mi bardzo, tak samo teściowa. Z takim breloczkiem u cycka nie jestem w stanie ogarnąć domu, więc taka pomoc jest bardzo ważna i cenna. To by było na tyle z frontu cyckowo - pieluchowego. Trzymajcie się dziewczynki i trzymajcie za mnie kciuki, żebym jakoś dała radę...
chłopczyk prześliczny, niech rośnie zdrowo!
OdpowiedzUsuńcudny, wiele zdrówka dla was :*
OdpowiedzUsuńŚliczny, cudny i kochany :-) Trzymajcie się zdrowo, a ja myślę o Was ciepło :-)
OdpowiedzUsuńKto ma dac rade, jak nie Ty?? :)
OdpowiedzUsuńA kupki zielone, moze Ci cycochy przewialo gdzies???
Cycochy ok Ślifeczko. Raczej albo coś zjadłam, ale na dietę bardzo uważam, albo te witaminy. Tak czy inaczej po konsultacji z lekarzem podajemy probiotyk BioGaia i czekamy na efekty...
UsuńChłopcy też trzymają kciuki za szczęście i zdrowie całej rodzinki ;)
OdpowiedzUsuńMocno mocno trzymamy kciuki! :*
OdpowiedzUsuń